sobota, 10 listopada 2012

Sobota ;)

Pobuuudka o 8 rano i na śniadanko z tatusiem. Jak ja uwielbiam te jego omlety . ;p mniam. A potem wygarnęłam wszystko z szafy i pojechałam na Bwo.

W Bwo kupiłam sobie śliczniutki szaliczek, czarne rurki, przecież próbne egzaminy i za małą marynarkę, którą muszę zwrócić. Nie ma to jak kupowanie na szybko xd. ;p

Wróciłam do domu, zjadłam obiad i zaczęłam się lenić. Nie miałam internetu bo tacie przeszkadzł modem przy podłączaniu telewisora w kuchni. Dlaczego antena idzie ode mnie z pokoju ?! Więc wezbrało mnie na wspomnienia i ogladałm zdjęcia ze starych dobrych czasów. Jakoś już mnie dzisiaj nie ruszyły. No dobra może troszkę. ;p Ale tak to ok. Potem zadzwoniła moja sis. Pogadałam sobie ale oczywiście wielki tatus kazał mi sprzątać i musiałam skończyc.

No i ogarnełam moją wielką pełną ubrań szafę. Wiecie, że polubiłam sprzątać ;o Nie jest to chyba za dobre, nie dla mnie xd. Więc właśnie skończyłam i piszę tę notkę. a pokaże wam pewno zdjęcie, a ja dalej się jaram xd.

Taak Maraton Zmierzchu.. Już tylko 6 dni.! A teraz spadam popisać z Kotenieńkiem.

Paa ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz