Achh. Dzień zamulania. Zaspana cały dzionek. Nie mogłam normalnie funkcjonować. O matkooo..
Pojechałam do szkoły, poszłam zamulona na fakultety, siedziałam zamulona na lekcjach. O matko. Chyba bym zasnęła gdyby nie moje ukochane dziewczynki ;* Dzisiaj w szkole nie było pani Kurewki. To pewnie dlatego tak spokojnie. Na wfie był masakryczny konflikt. Więc. Grałyśmy w nogę i podobierałyśmy się jak chciałyśmy. Ja byłam z Kondziorkiem i Manuelką. Marta walnęła oczywiście jakaś wielką obrazę. Ale jebać to. Miałam nie klnąć ;p Potem lekcje jakoś tam zleciały.
Wkurzyłam się na mamę i postanowiłam wrócić poźniej do domu. Pomogłam pani w bibliotece troche ją ogarnąć. no i pojechałam do domu. Jutro jadę po prezenty.
No to ta notka jest jak na razie nudna więc wzbogacę ją własnymi refleksami. Czuję się źle. Czuję się niczym. Czuję się powietrzem. Mam wrażenie, ze jestem mu już nie potrzebna. Dlaczego nie odpisuje? Po co ta cholerna miłość. Jak dla mnie mogłoby jej nie być. Nie mam pomysłu na ciąg dlaszy.
Paa ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz